Wstęp do
teorii grawitacji
1) Założenia
2) Opis
3) Doświadczenie
4) Archiwum
a) grawitacja jest dipolem
b) dipole wewnątrz masy mogą się swobodnie obracać w trzech wymiarach
Nie będę tu opisywał, dlaczego wyszedłem z takiego założenia. Chciałbym zaproponować prosty eksperyment myślowy:
Bierzemy sztabkę magnesu (będzie ona na początku opisu dobrym zamiennikiem oddziaływania grawitacyjnego) , ustawiamy ją na czymś, np. korku na wodzie. Ma leżeć płasko, jak igła kompasu. Będzie swobodnie unosił się na wodzie i oczywiście ustawi się na linii północ-południe. Oddziaływanie to jest jednak słabe, więc pomijamy je w tym doświadczeniu. Następnie kładziemy na wodzie drugi, identyczny magnes, niedaleko pierwszego, ustawiając go w dowolnym kierunku. Te dwa magnesy zawsze ustawią się w kierunku wzajemnego przyciągania. Niezależnie od tego, jak je położymy, zawsze ustawią się w ten sposób. Idąc dalej, dołóżmy trzeci magnes. Ten również obróci się do dwóch poprzednich tak, by je przyciągnąć itd. itd. Z każdym dołożeniem kolejnego magnesu oddziaływanie będzie słabnąc, aż, przy dużej liczbie magnesów, ustali się na jakimś poziomie. Doświadczenie można powtórzyć dla namagnesowanych kulek. Zbiją się one w nieco chaotyczną masę, ale każda kolejna będzie przyciągana. Ta masa dipoli magnetycznych jest tylko trochę podobna do dipoli grawitacyjnych, ponieważ magnesy, które już się sczepiły, nie mają możliwości swobodnego obracania się względem siebie, natomiast dipole grawitacyjne tak. Ponieważ dipole grawitacyjne swobodnie obracają się w trzech wymiarach, nie spotykamy oddziaływania grawitacyjnego ujemnego, nie jest ono widoczne. Dipole zawsze zwrócą się w kierunku przyciągania. Z założenia takiego wynika od razu kilka elementów, miedzy innymi to, że najprawdopodobniej oddziaływanie grawitacyjne jest znacznie silniejsze niż je odczuwamy. To, co odczuwamy jest wynikiem wypośrodkowania się przyciągania i odpychania i ustalenia się na poziomie słabego przyciągania. Idąc dalej tym śladem, można się również zastanowić, czy takie przyciąganie faktycznie maleje z kwadratem odległości? Jest to przecież wypadkowa przyciągania i odpychania, może się zatem okazać, że przyciąganie słabnie szybciej niż odpychanie, co w konsekwencji da nam na dużych odległościach odpychanie silniejsze od przyciągania, np. w odległościach astronomicznych.
Wracając do skali atomowej. W atomie (protonie, neutronie, elektronie) jest jeden element, który może swobodnie zmieniać kierunek - spin. Oś obrotu spinu najprawdopodobniej wyznacza bieguny grawitacyjne „plus” i „minus”.
Teoretycznie, sprawdzenie tego doświadczalnie nie powinno sprawić większego problemu, aczkolwiek wymaga skonstruowania odpowiedniego urządzenia. Najpierw należałoby uporządkować spiny w jakimś materiale (ciele stałym), przynajmniej pewną ich część, bo jak przypuszczam, na uporządkowanie większej ilości potrzeba bardzo dużych energii. Ja starałem się umieścić dysk mosiężny w silnym, jednorodnym polu magnetycznym, czyli między dwoma dyskami z magnesów neodymowych. Magnesy są nieruchome, natomiast dyskiem mosiężnym można swobodnie obracać w lewo lub w prawo. Spiny powinny ustawić się w kierunku „góra-dół” i „dół-góra” – przynajmniej cześć z nich. W tej sytuacji jeszcze nic się nie dzieje. Dopóki nie zaczniemy obracać dyskiem. Zakładam, ze prędkość obrotu spinu jest bardzo duża (prędkość światła?). Zakładamy przypadek idealny, gdzie 50% spinów jest w pozycji „góra-dół” a 50% w pozycji „dół-góra”. Jeśli dysk zaczyna się obracać, np. w prawą stronę (moment pędu skierowany w dół), to spiny o tym samym obrocie, co dysk nie mogą obracać się szybciej względem Ziemi, ponieważ już mają prędkość światła. Natomiast spiny obracające się w przeciwnym kierunku niż dysk, zaczynają mieć względem Ziemi mniejszą prędkość. Jedno z oddziaływań zaczyna słabnąć. Przy maksymalnym obrocie dysku spiny obracające się do niego przeciwnie będą miały względem Ziemi prędkość zerową, zmieni się więc ich oddziaływanie z Ziemią. Inne będzie oddziaływanie z Ziemią całego dysku. Najprawdopodobniej wystarczy postawić go na wagę, robiąc to doświadczenie. Niestety moje doświadczenie zatrzymało się na zasilaniu napędu dysku (potrzebny zasilacz regulowany 0-12V i 0-5A), no i na braku odpowiednio dokładnej wagi.
Ad.4
Doświadczenie takie zostało kiedyś wykonane przez dwóch Japończyków: Hideo Hayasakę i Sakae Takeuchiego, z uniwersytetu Tohoku. Eksperyment opisany w: Physical Review Letters, volume 63, number 25, 18 december 1989.
Polski opis znalazł się w miesięczniku „Wiedza i Życie”, nr 8/1990, pod tytułem: „Ile ważą bąki?”
W eksperymencie tym nie wysunięto żadnych wniosków podając, że w świetle istniejących teorii nie są w stanie tego wyjaśnić.
Eksperyment został powtórzony i opisany przez ekipę amerykańską w „Physical Review Letters” (volume 64, number 8, 19 february 1990).
W eksperymencie amerykańskim żadne anomalie nie wystąpiły. Jednak oba badania różniły się między sobą. W eksperymencie japońskim żyroskop napędzany był elektrycznie, natomiast u Amerykanów za pomocą turbiny powietrznej, więc nie mogło tu być mowy o zakłóceniach magnetycznych, a przecież oddziaływanie magnetyczne z dyskiem jest podstawą mojego doświadczenia.
Nie udało mi się niestety skontaktować z żadną z osób związanych z eksperymentem japońskim, celem dowiedzenia się czegoś więcej na temat doświadczenia, więc wszystko, co znajduje się w tym dokumencie, to moje przemyślenia. Z osobami z USA nie próbowałem nawiązać kontaktu. Moje przemyślenia sięgają okresu znacznie wcześniejszego niż eksperyment japoński. Zakładam oczywiście, że mogą być błędne, ale to jest chyba najmniej ciekawe. Człowiek myli się w wielu sprawach. Zainteresowanym, a nie mającym dostępu do dokumentów opisanych w „Archiwum”, mogę dać dostęp do nich na stronie www.
2007-11-14
Pozdrawiam
Michał Witkowski
michal.witkowski@milimetr.pl